Podkłady L’Oreal Infaillible oraz Bourjois Always Fabulous

Hej kochani!

Dawno mnie tu nie było, dlatego postanowiłam w końcu nadrobić ten czas i przychodzę do Was z nowym postem. Dziś na celownik postanowiłam wziąć dwa podkłady – jeden z najbardziej znanych podkładów L’Oreal Infaillible oraz drugi, który niedawno pojawił się na rynku Bourjois Always Fabulous. Jest to mniej więcej ta sama półka cenowa w drogerii czyli podkłady w standardowej cenie ok. 70 zł w Rossmannie. Dodatkowo oba produkty posiadają wiele swoich zwolenników, ale jak to każdy produkt, mają również swoich przeciwników. Co ja o nich sądzę i jak się u mnie sprawdzają? Opowiem Wam o tym niżej.

L’Oreal Infaillible 24H Fresh Wear – kolor 005 Pearl

Na pierwszy ogień poszedł podkład, który dopadłam w Rossmannie na promocji -55%. Skuszona dosyć dobrą ceną postanowiłam go kupić i przetestować. Pierwszą moją zagwozdką był kolor, ponieważ kolorów tego podkładu jest naprawdę sporo. Jestem blada i mam bardzo jasną cerę, w dodatku muszę mieć podkłady, które bardziej rozjaśnią moją twarz, gdyż jest ona ciemniejsza niż reszta ciała. Kolor 005 Pearl jest naprawdę bladym kolorem, tzn. posiada on lekko żółte tony. Nie są one zbyt mocne i nadają się dla ekstremalnych bladziochów. Ja przy tym podkładzie okazałam się jednak czymś ciemniejszym (mimo, że sprawdzałam kolor w drogerii), ale wypróbować podkład musiałam, pomimo tej pomyłki w kolorze 🙂

Podkład jest w szklanej, nowoczesnej buteleczce z pompką. Ma lekką konsystencję, która w porównaniu z innymi podkładami jest okropnie lejąca się. Po nałożeniu gąbeczką podkładu na twarz, powoli on zasycha tworząc taką wodnistą powłokę. Nie jest to efekt maski, ale czuć, że coś na tej twarzy jest. Wybaczcie za zdjęcie obsmarowanej pompki, ale naprawdę ciężko ją doczyścić przez tą dziwną konsystencje.

Nie jest to podkład mocno kryjący. Raczej krycie ma słabe, ale lekko wyrównuje koloryt skóry. Nigdy nie kładę paru warstw podkładu z prostej przyczyny. Zaczyna się robić wtedy maska, dlatego nie wiem jak się zachowuje, gdybyśmy chcieli go nadbudować. Ma wykończenie lekko matujące. Podkład nie podkreśla suchych skórek (choć u skóry suchej może to być widoczne), nie wysusza i nie zauważyłam, aby zapychał.

Niestety jeśli chodzi o trwałość podkładu to na mojej twarzy (cera mieszana w stronę tłustej) jest ona marna. Po całym dniu noszenia podkładu na twarzy, wieczorem kiedy zmywałam twarz płynem micelarnym po prostu już go nie było. I to nie zależnie od pogody czy było cieplej, chłodniej, padało. Po prostu podkład nie przetrwał na mojej twarzy 16h, a producent obiecywał trwałość przez 24h.

Bourjois Always Fabulous – kolor 110 Light Vanilla

W tym wypadku pomimo, że kolor jest najjaśniejszy z całej kolekcji to okazał się nieco zbyt ciemny. Tzn. nie jest on nie wiadomo jak ciemny, jednak w stosunku do koloru mojej bladej szyi jest on nieznacznie ciemniejszy. Na szczęście nie rzuca się to w oczy i bez większego problemu w miarę dopasowuje się do kolorytu skóry. Sądzę, że zdecydowanie świetnie sprawdzi się na wakacjach przy bladych cerach muśniętych słonkiem.

Podkład jest w ładnej szklanej buteleczce ze srebrną zatyczką. Opakowanie wygląda naprawdę elegancko, trochę jak podkład z wysokiej półki. Pod zatyczką ukryta jest pompka. Uważam, że to świetne rozwiązanie jeśli chodzi o podkłady, bo niestety parę razy spotkałam się tym, że jej nie było. Buteleczka zakręcana była na korek bez żadnego pomocnika przy wyciąganiu produktu bądź na zakrętce przymocowany był patyczek, którym wyciągało się produkt i to też nie sprawdzało się najlepiej.

Konsystencja podkładu jest naprawdę fajna. Nie wysycha on od razu po wyciśnięciu na rękę, nie jest strasznie lejący i bardzo dobrze się nakłada gąbeczką. Jego krycie jest średnie – trochę kryje, ale nie jest to produkt, który przykryje wszystkie niedoskonałości. Nie robi efektu maski i nie wiem jak zachowuje się podczas nabudowywania kolejnych warstw. Jeśli masz suchą skórę to może podkreślać te partie. Raczej polecałabym ten podkład dla cer mieszanych i tłustych. Nie zauważyłam, aby mnie zapychał. Jedynym minusem jest to, że nie ma wykończenia matowego, co uwielbiam w podkładach.

Jeżeli chodzi o trwałość to wypada on o wiele lepiej niż L’Oreal. Oczywiście, podkład w strefie T jest wytarty, ale na reszcie twarzy bez problemu się trzyma cały dzień i wieczorem widać jego pozostałości na waciku. Jeśli chodzi o korektor, bo wiem, że wiele osób lubi kupić od razu komplet, to nie używałam korektora Always Fabulous i nie mogę opowiedzieć Wam o tym jak się sprawuje i czy dobrze współpracuje z podkładem.

Poniżej macie porównanie kolorów obu podkładów.

Podsumowanie

Uważam, że podkład z Bourjois jest znacznie lepszy niż ten z L’Oreala. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia i ktoś może się z tym nie zgodzić, jednak u mnie o wiele lepiej sprawdził się Bourjois. Pomimo skrajnie innych kolorów w obu przypadkach, żaden nie był moim ideałem, a konsystencje znacznie się od siebie różniły. Wszystko też zależy od tego jakiego krycia od danego podkładu oczekujemy, ponieważ to też dosyć ważna kwestia przy wyborze podkładu. Dla mnie ten konkretny podkład i odcień z L’Oreala okazał się totalną klapą i nie polecę go Wam. Jeśli ktoś zastanawiał się nad przetestowaniem tego nowego podkładu z Bourjois to polecam zamówić go przez internet. Wychodzi naprawdę o wiele taniej.

A już za parę dni przyjdę do Was z nowym postem. Jeśli nadal nie macie pomysłu na świąteczny prezent to podpowiem Wam, co może świetnie sprawdzić się pod choinką 😉

Trzymajcie się!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.