Nature Story z Tołpy – część 2

Hej kochani!

Dziś przychodzę do Was z drugą częścią kosmetyków Nature Story od Tołpy (część 1). Tym razem są to: żel  z peelingiemlekki krem Miętowa Limonka, krem-maska na noc Świeża Figa oraz lekkie mleczko Słodka Pomarańcza. Składy tych kosmetyków zawierają naturalne składniki, dzięki czemu są bardzo chętnie kupowane. Dodatkowym plusem są niskie ceny kosmetyków i stacjonarna dostępność w Lidlu.

Niestety według wiadomości, które znalazłam w Internecie, kosmetyki z serii Nature Story nie są już produkowane. Oznacza to, że wszystko co jest na półkach w Lidlu z Nature Story to jedyny asortyment, który jest dostępny. Na stronie Tołpy nie można kupić tych produktów i tak naprawdę tylko to co oferują osoby prywatne i Lidl jest dostępne na rynku. Mówię Wam o tym żebyście złudnie nie czekały na kolejne dostawy i już teraz biegły po te kosmetyki do Lidla! 🙂

Orzeźwiający żel  z peelingiem bambusowym Miętowa Limonka

Mój ulubiony żel do mycia twarzy. Naprawdę, nie wiem czego będę używać kiedy mój ostatni żel, który mam się skończy 🙁 Jest to świetny żel do skóry tłustej i mieszanej. Do skóry suchej może być za mocny, z prostej przyczyny – jest to żel, a one zawsze mają mocniejszą siłę oczyszczania niż pianki.

Jeśli zmagasz się od czasu do czasu z małymi grudkami na twarzy to przy tym żelu problem zniknie. Fajnie peelinguje i oczyszcza twarz bez nadmiernego przesuszania. Świetnie zmywa makijaż i delikatnie usuwa martwy naskórek nie podrażniając skóry. Przepięknie pachnie limonką, jednak zapach po zmyciu żelu również mija. Konsystencja jest żelowa, a nakładanie jej na twarz jest bezproblemowa. Nie jest to zbity żel, którego nie da się rozsmarować. Jedno opakowanie spokojnie wystarczyło mi na jakieś pół roku przy codziennym stosowaniu na zmianę z żelem z Bielendy.

Lekki krem z pudrem matujący Miętowa Limonka

Raczej nie przepadam za kremami jako baza pod podkład, ale ten krem zdecydowanie sprawdził mi się lepiej niż inne kremy czy bazy pod makijaż. Jest on naprawdę lekki i szybko się wchłania. Lekka konsystencja nie obciąża skóry i łatwo się ją rozprowadza po skórze. Już po chwili twarz staje się matowa przez dłuższy czas, ale nie ma żadnego uczucia ściągnięcia ani nic takiego. Oczywiście, matowe wykończenie nie pozostaje do końca dnia tym bardziej pod podkładem, jednak radzi sobie naprawdę super i moja twarz zaczynała się świecić dopiero po jakimś czasie (co jest raczej normalne, że w końcu zacznie przy skórze tłustej w strefie T).

Krem-maska do nocnej regeneracji Świeża Figa

Powyżej opowiedziałam Wam o kosmetykach, które świetnie się u mnie sprawują i zawsze mogę na nie liczyć. Co do tego produktu to nie jestem pewna jego działania. Nakładam go od jakiegoś czasu (ok. 2 miesiące) co jakiś czas na noc i muszę Wam powiedzieć, że nie zauważyłam, aby moja skóra twarzy była odżywiona i wygładzona. Ok, nie jest ona przesuszona ani nic takiego, ale nie widzę jakiś spektakularnych efektów z jednego powodu – moja skóra ma się raczej dobrze. Być może świetnie się on sprawdzi na cerze suchej bądź wrażliwej, która potrzebuje całonocnego odżywienia i ukojenia. Zapach ładny, figowy. Utrzymuje się długo na twarzy. Raczej kolejny raz nie kupię tego produktu, ale tylko dlatego, że nie mam cery wymagającej go.

Lekkie mleczko silnie nawilżające Słodka Pomarańcza

Świetne mleczko do ciała. Uczucie nawilżonej skóry utrzymuje się dosyć długo, ale nie ma tłustego filmu ani ciężkiej powłoki na skórze. Kremowa konsystencja trochę lejąca się, świetnie się rozsmarowuje i wchłania. Bardzo ładny delikatny zapach z nutką pomarańczy (nie powiedziałabym, że jest to zapach pomarańczy w 100%). Pojemność jest spora – 200 ml, a balsam jest wydajny, dlatego cieszę się, że go mam, bo będzie mi służył zapewne jeszcze parę miesięcy. Jestem z niego naprawdę zadowolona, ale moja skóra nie jest skórą wymagającą i raczej dobrze dogaduje się z większością balsamów i kremów 🙂

Podsumowanie

W gruncie rzeczy jestem naprawdę zadowolona z kosmetyków Nature Story. Wiem, że są jeszcze 3 produkty z tej serii, których nie mam, więc mam nadzieję, że jeszcze je gdzieś dopadnę. Są to świetne kosmetyki o fajnych składach za bardzo dobrą cenę, ale niestety o bardzo ciężkiej dostępności. Jeśli znajdziecie w swoim Lidlu te kosmetyki to bierzcie je jak najszybciej. Mogę Wam je polecić z czystym sercem, bo u mnie sprawdzają się naprawdę super. Oczywiście nie wszystkie, ale większość z nich tak i dają sobie radę z tym z czym inne kosmetyki sobie nie radzą.

Mam nadzieję, że przekonałam Was do tych kosmetyków 🙂

Trzymajcie się!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.