Matujący krem do twarzy Vegan Muesli od Bielendy

Hej kochani!

Chciałabym Wam dziś opowiedzieć o kremie matującym „Owies, pszenica, mleczko ryżowe” z linii Vegan Muesli od Bielendy. Swego czasu było o nim głośno i był bardzo polecany przez wiele osób w mediach społecznościowych. Na wizaż.pl również figuruje on bardzo wysoko i ma bardzo dużo pozytywnych recenzji od wizażanek. Zachęcona tyloma pozytywnymi recenzjami, postanowiłam, że przetestuje ten produkt, aby przekonać się czy rzeczywiście jest on taki wspaniały. Mam wersję matującą przeznaczoną do cery mieszanej, tłustej i wrażliwej.

Wygląd

Linia Vegan Muesli jest jedną z ładniejszych. Opakowania nie są przesadzone, a proste i klasyczne. Nakrętka kremu stylizowana na drewno dodaje uroku całemu opakowaniu. Naklejka na białym słoiczku świetnie z nią współgra, a zdjęcia zbóż wzbudzają ufność do naturalności tego produktu. Do tego różowe tło pod etykietą dodaje mu wielkiego uroku. Opakowanie mieści 50 ml produktu.

Konsystencja

Krem ma świetną konsystencję – jest ona lekka, kremowa i świetnie się rozsmarowuje na twarzy. Nie potrzeba wiele produktu, aby wystarczyło na posmarowanie całej twarzy. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy.

Zdjęcie składu wstawiam Wam poniżej.

Zapach

Zapach jest przepiękny – bardzo lekki, delikatny, ale mimo to wyczuwalny. Najbardziej moim zdaniem wyczuwalne jest mleczko ryżowe. Po chwili na twarzy ulatnia się, więc nie jest to zapach, który będzie denerwował nas przez cały dzień.

Warto pamiętać o tym, że krem przeznaczony jest zarówno na noc, jak i na dzień, więc możemy go używać o dowolnej porze.

Działanie

Jak sama nazwa mówi – krem powinien matowić skórę, ale niestety nie zauważyłam, aby to robił. Fajnie nawilża (co jest odczuwalne praktycznie od razu) i nie sprawia żeby skóra szybciej się przetłuszczała, ale oczekiwałam efektu matu, którego niestety nie otrzymałam. Komuś kto stawia na rozświetloną cerę może to nie przeszkadzać, ale ja preferuje mat i jak najdłuższe nie świecenie się na twarzy. Dlatego pomimo wielkich nadziei ten krem nie zadowolił mnie na tyle na ile powinien to zrobić.

Nie zauważyłam, aby krem zapychał czy wpływał negatywnie na kondycję mojej skóry. Sądzę, że lepiej będzie nadawał się do cery wrażliwej bądź mieszanej w stronę suchej, gdzie nie ma tak dużego problemu z nadmiarem sebum jak u skór tłustych.

Cena i dostępność

Bardzo często można spotkać go na promocji w Rossmannie, gdzie jest normalnie dostępny. Regularna cena to 19,99 zł, jednak bez problemu można go znaleźć za niecałe 15 zł – wystarczy poczekać na jakąś promocję. Dodatkowo można go dostać w Hebe czy na stronie Bielendy. Jeśli szukacie to naprawdę nie będziecie mieli problemu ze znalezieniem.

Podsumowanie

Daje mu 4 i nie rozumiem tych wielkich zachwytów nad tym produktem. Muszę przyznać, że oczekiwałam od niego bardziej spektakularnych efektów matujących, więc trochę się rozczarowałam. Nie mówię, że ten produkt jest zły. Ma fajną konsystencję, piękny zapach, nie zapycha i dobrze nawilża, ale nie podbił mojego serca. Być może jestem zbyt wymagająca po przeczytaniu tylu pozytywnych opinii na jego temat. Mam nadzieję, że Was do niego przekonałam (albo odradziłam), jeśli szukacie fajnego nawilżacza, który będzie lekki to ten krem może być strzałem w 10.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.