Kremy do rąk – który wybrać?

Hej kochani!

Mam nadzieję, że każda z Was dołączyła do akcji #zostańwdomu i grzecznie siedzi w domu z rodziną. Obecnie znajdujemy się w bardzo ciężkiej i poważnej sytuacji, dlatego dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia lepiej pozostać w domu i nie spotykać się z innymi osobami. Wychodzić z domu tylko w sytuacjach bardzo poważnych czyli po jedzenie czy leki i nie przebywać w większych skupiskach ludzi. Lepiej się przejść niż korzystać z komunikacji miejskiej jeśli nie mamy daleko. Do tego warto pamiętać o środkach zabezpieczających nas przed epidemią – maseczki, rękawiczki jednorazowe oraz żel dezynfekujący na wypadek gdybyśmy nie mieli dostępu do bieżącej wody i mydła.

Niestety wraz z używaniem żelu dezynfekującego oraz nadmiernego mycia rąk zauważalnie nasza skóra traci nawilżenie przez co nasze ręce będą przesuszone i popękane. Warto zaopatrzyć się w dobre kremy do rąk, które nawilżą nasze przesuszone ręce i zapobiegną pękaniu skóry. Dlatego dziś przychodzę do Was z wpisem nt. kremów do rąk. Każdy z nich używam bądź używałam. Jako maniaczka mycia rąk nie tylko w czasie epidemii moje ręce często są wysuszone, dlatego temat kremów do rąk od wielu lat jest mi bardzo bliski i wiem co może się dobrze sprawdzić w takiej sytuacji.

Mixa, Lipidowy krem do rąk

Jest to pierwszy mój ulubiony krem do rąk, którego od wielu, wielu lat używam. Pomimo, że nie jestem już tak oczarowana nim jak na początku to uważam, że jest to jeden z lepszych kremów. Ma konsystencje bardziej gęstą, ale dosyć dobrze rozsmarowuje się po dłoniach. Ma dosyć nieciekawy zapach, ale da się do niego przywyknąć. Nie jest on też jakiś wybitnie śmierdzący. Pozostawia skórę miękką i gładką.

Cena: 15,99 zł

Yves Rocher, Nawilżający krem do rąk

Jest to raczej krem na chwilę, bo nie nawilża jakoś znakomicie ani nie regeneruje popękanej skóry. Idealny jako szybki krem do torebki. Bardziej dla skóry nie wymagającej dobrego nawilżenia, bo po prostu nie może tego zapewnić w dużym stopniu. Raczej nie kupiłabym go po raz kolejny, więc nie jest to produkt godny polecenia. Pachnie rumiankiem, dzięki czemu zapach nie jest drażniący tylko przyjemny, kwiatowy.

Cena: 14,90 zł

Swederm, Hud Salva z witaminą E

Krem bardzo treściwy i dosyć ciężki. Uważam, że różowa wersja jest o niebo lepsza niż podstawowa biała. Ma on ładny, słodki, ale delikatny zapach, który w poprzedniej wersji był raczej nieładny (pomimo, że miał być bezzapachowy). Kolor kremu jest dokładnie taki jak widać – różowy, mieniący się. Niestety nie nadaje on błysku naszym dłoniom, ale swoją podstawową rolę spełnia. Dobrze nawilża i regeneruje skórę. Pozostawia po sobie lekko tłustą powłokę na skórze. Wiele osób z atopowym zapaleniem skóry potwierdza jego działanie i mówi o szybszej regeneracji ran. Do tego jest bardzo wydajny – jedna tuba wystarczyła mi na ponad rok używania każdego wieczoru. Świetny krem chociaż jego cena jest dosyć wysoka.

Cena: 38,50 zł

Neutrogena, Formuła norweska Visibly Renew

Neutrogena nigdy mnie nie zawodziła i w tym wypadku również tak jest. Drugi mój lubiony krem, do którego często wracam i który wystarczy mi na naprawdę długo. Fajnie nawilża i wchłania się bez uczucia lepkości i tłustości. Uwielbiam ten krem brać ze sobą na narty, bo po posmarowaniu rąk nie są one szorstkie i przesuszone przez wiatr, a nie otłuszczę wszystkiego dookoła. Bardzo ładnie i delikatnie pachnie, a przy tym jest dobrze dostępny stacjonarnie.

Cena: 13,79 zł

Resibo, Naturalny krem do rąk

Mój najnowszy nabytek jeśli chodzi o kremowe zbiory. Konsystencja tego kremu jest raczej normalna czyli ani za gęsta, ani za rzadka. Dobrze się rozsmarowuje i wchłania. Suchość rąk i popękana skóra momentalnie znika. Niestety, efekt ten utrzymuje się tylko do czasu umycia rąk – potem znowu są one suche.  Zapach tego kremu jest naprawdę nieciekawy – choć miałam nadzieję na lepszy zapach. No cóż… okropnie śmierdzi, a zapach utrzymuje się bardzo długo (dopóki mamy posmarowane ręce).

Cena: 29 zł

Dzisiejszy wpis będzie bez podsumowania. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Prawie każdy z kremów dobrze sprawdza się u mnie, dlatego nie potrafię wyłonić jednego zwycięzcy. Wszystko zależne jest również od kondycji Waszej skóry oraz preferencji – czy jest ona przesuszona i pękająca czy wystarczy jej lekkie nawilżenie bez ciężkich i gęstych konsystencji.

Mam nadzieję, że pandemia szybko się skończy i każdy z nas będzie mógł wrócić do normalnego życia. Mimo to cieszę się, że mam teraz trochę czasu kiedy mogę posiedzieć w domu – dzięki temu moja praca magisterska idzie do przodu, a nawet udało mi się znaleźć wolną chwilę, aby napisać dla Was tego posta. Pamiętajcie, że możecie znaleźć mnie również na Facebooku i Instagramie, gdzie publikuję więcej krótkich treści oraz wstawiam demka. A Wy co porabiacie podczas kwarantanny?

Do następnego razu!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.