Happy Ends od Anwen

Hej kochani!

Rozdwajające się końcówki to jedno z najczęstszych uszkodzeń włosów. Wiele osób zmaga się z tym każdego dnia, dlatego ta „dolegliwość” nie jest niczym dziwnym. Powszechnym sposobem na rozdwojone końcówki jest ich obcięcie raz na jakiś czas, ale co zrobić, aby zapobiec kolejnemu rozdwajaniu? W tym przypadku przychodzi nam na pomoc produkt stworzony przez AnwenHappy Ends. Jest to produkt zabezpieczający końcówki włosów przez uszkodzeniami oraz wysoką temperaturą. Dzięki niemu nasze włosy będą lepiej chronione i nie będą się tak łamać i rozdwajać. Niżej opowiem Wam o nim więcej 😉

Opakowanie

Happy Ends istnieje w dwóch wersjach – jedna to balsam w małym, blaszanym pudełeczku (w tej wersji wyszedł jako pierwszy) oraz druga to ciemna, szklana buteleczka z pipetką w nakrętce. Balsam ma pojemność 15 ml, a serum 20 ml.

Konsystencja

Balsam ma gęstą konsystencję, dosyć stałą przez co nie jest łatwo go wydobyć z opakowania. Najlepiej trochę ogrzać go w ciepłych dłoniach i wydobyć palcem z opakowania. Jako posiadaczka wiecznie zimnych rąk niestety nie mogłam wydobyć go w taki sposób stąd brzydka i głęboka dziura w produkcie.

Konsystencja serum jest o wiele lepsza i łatwiejsza w użyciu. Jest ona ciekła, a wręcz lejąca się, dlatego musimy uważać żeby jej nie rozlać. W końcu jest to mieszanka olei, więc nic dziwnego. Najlepiej wycisnąć sobie 2-3 krople na dłoń i wmasować we włosy. Dlaczego tylko tyle? Niżej znajdziecie odpowiedź na to pytanie.

Zapach

Obie wersje mają dokładnie taki sam zapach – słodki, orientalny, ale niestety z niczym konkretnym mi się nie kojarzy. Mimo to w 100% trafia w mój gust. Jeśli lubicie mocniejsze zapachy, które pozostają na włosach to ten produkt, na pewno również Wam podpasuje pod tym względem.

Działanie

Produkt ten ma zabezpieczać nasze włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi uelastyczniając je. Nie jest to jakiś powalający efekt, ale faktycznie zauważyłam, że trochę mniej mam ich połamanych i rozdwojonych. Niestety wielkim minusem tego produktu jest obciążanie włosów. Zarówno balsam jak i serum obciąża włosy kiedy nałożymy go za dużo. Dlatego właśnie pisałam Wam o dosłownie 2-3 kroplach serum i nie więcej. Kiedyś wycisnęłam całą pipetkę, a na drugi dzień obudziłam się z tłustymi włosami od połowy głowy w dół. Próbowałam zmyć go zmoczonymi rękami, ale niestety nic to nie dawało, dlatego uprzedzam Was od razu przed tym.

Cena i dostępność

Cena obu wersji to 17,99 zł na oficjalnej stronie Anwen, choć można znaleźć je już nawet za niecałe 15 zł na niektórych stronach. Bowiem produkt ten w obu wersjach jest dostępny w wielu drogeriach internetowych, dlatego warto poszukać go trochę dłużej niż od razu kupować gdziekolwiek 😉

Podsumowanie

Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Oczywiście o wiele lepiej dogaduje się z serum, które jest po prostu łatwiejsze w użytkowaniu. Balsam wymaga większej wprawy w nakładaniu, więc jeśli masz wprawę w wyciąganiu takich produktów ze słoiczka to też może Ci się sprawdzić. Jednak dla mnie największym problemem tego produktu jest formuła, która w rezultacie strasznie obciąża włosy. Być może jest to spowodowane zbyt wieloma olejkami, które być może moje włosy nie tolerują w takiej ilości, dlatego muszę niewielką ilość. Działanie patrząc na cenę Happy Ends jest ok, jednak nie jest to produkt wywołujący wielki zachwyt. Powiedziałabym, że jest to fajny produkt, ale ma swój spory minus, dlatego oceniłabym go na 3,5.

Trzymajcie się!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.